paweł olszczyński
Piny

„Przedmiot, z natury pasywny, pełni (…) rolę służebną wobec człowieka – określa go przede wszystkim praxis. Największą̨ nobilitacją dla przedmiotu jest wejść w relację dialektyczną z człowiekiem, móc określać ludzi tak samo, jak oni określają rzeczy. Dzieje się tak, gdy funkcja metaforyczna rzeczy przerasta jej funkcję bezpośrednią. Przedmiot wypada z trajektorii zwykłych działań ludzkich, gdzie pełni rolę „rzeczy-którą-się-działa”, a wchodzi w sferę symboliczno-magiczną, gdzie staje się „rzeczą-która-działa”. Ustanawia autonomię, przestając służyć człowiekowi a zaczynając z nim współdziałać” – pisze Radosław Muniak w tekście poświęconym antropomorfizacji przedmiotu (1). Jak podkreśla filozof, taka emancypacja udaje się jednak tylko nielicznym przedmiotom. Przez wieki pomagały w tym praktyki szamanów, magików i artystów wytwarzających golemy, totemy czy rzeźby (2).

Paweł Olszczyński (ur. 1985), artysta wizualny, stworzył nowy model wazonu. Zwykłego przedmiotu, który w najróżniejszych wariantach fasonów i dekoracji znajduje się na wyposażeniu zapewne każdego domu. I choć wazon jego autorstwa nosi wszystkie cechy użyteczności, to nie jego przydatność na okazjonalny bukiet kwiatów określa ten przedmiot. Nie patrzymy na niego tylko jak na naczynie o określonej funkcji. Olszczyński opracował formę, której nadał ludzkie właściwości. W owalnym kształcie nawiązał do uproszczonej figury człowieka, w górnej jej części, podobnie jak na innych swoich pracach, zamieścił schematyczne twarze. To one sprawiają, że mamy wrażenie obcowania z rodzajem bliżej nieokreślonych bytów.

Choć wazony Olszczyńskiego odlewane są z jednej, takiej samej formy, każdy z nich jest inny. Poprzez odmienne dekoracje artysta każdej z form nadaje nie tylko unikatowy charakter, ale również indywidualną osobowość. Tworzone przez Olszczyńskiego na powierzchni naczyń rysunki oddają różne cechy charakteru wazonowych postaci. Jedne wydają się być bardziej spokojne, inne są złośliwe. Te wstydliwie skrywają się za rysunkowymi włosami, tamte nieskromnie wypinają tyłek. Artysta nie nadaje im indywidualnych imion. Serię określa jako PINY, gdzie PIN jak pinezka pokazuje określoną lokalizację. Są jak szpile wskazujące konkretne miejsce na mapie. Wazony Olszczyńskiego w przestrzeni chcą zaznaczać swoją obecność, dają wręcz psychologiczne poczucie czyjegoś towarzystwa.

PINY to wreszcie obiekty kolekcjonerskie. Tworzone odręcznie nie tylko z myślą o dekoracji wnętrz, ale także jako fetysze, obiekty pożądania. „Kolekcjoner kocha swoje przedmioty i pragnie ich; pełnią one w jego świecie zarówno rolę nałogu, jak i kochanków. Są obrazem jego samego, lustrem w ścisłym tego słowa znaczeniu i, jako takie, są doskonałe, gdyż nie odbijają rzeczywistości, lecz pragnienia kolekcjonera” – pisze Muniak (3). Artysta wychodzi na przeciw tym pragnieniom. Pierwszy, premierowy zestaw wazonów Olszczyński pokrył rysunkowymi motywami znanymi widzom z jego wcześniejszych prac. W twórczej praktyce artysty rysunek odgrywa podstawową rolę. Rozwija go niezależnie od stosowanych materiałów i techniki. Fetyszowe elementy garderoby, siatki, pukle włosów, papierosowy dym, słoje drewna a ostatnio coraz częściej postaci w homoerotycznych pozach pojawiają się w ołówkowych kompozycjach, występują w drukach na pleksi, pokrywają ceramiczne przedmioty. Kolejne sety PINÓW powstawać będą we współpracy z innymi artystkami i artystami.

PINY Pawła Olszczyńskiego to kolejny pokaz w galerii Lisowski nawiązujący do historii miejsca, które stało się tymczasową siedzibą galerii. W dawnej Cepelii przy ul. Chmielnej Lisowski prezentuje projekty oparte o rzemieślnicze tradycje i rękodzieło.


(1) Muniak, Radosław Filip, Personages, czyli antropomorfizacja przedmiotu [w:] Kultura Współczesna : teoria, interpretacje, krytyka. 1230-4808. 2008, nr 3, s. 144
(2) tamże, s. 145
(3) tamże, s. 150