Henryk Morel
Fantazje pejzażowe

Kryzys zdrowia psychicznego to temat, który w sztuce współczesnej wybrzmiewa dziś wyjątkowo mocno. Osoby artystyczne, obdarzone szczególną wrażliwością, widzą i czują więcej — co bywa źródłem twórczości, ale też lęku i przeciążenia. Niestabilność świata
i napięcia polityczne sprzyjają takim kryzysom. W tym kontekście pejzaże Henryk Morel
z ostatnich tygodni życia są niezwykle aktualne.

Henryk Morel (1937–1968) był jednym z najbardziej oryginalnych artystów polskiej neoawangardy lat 60. Wykształcony w zakopiańskiej Szkole Kenara, a następnie w pracowni Jerzego Jarnuszkiewicza na warszawskiej ASP, szybko przekroczył granice klasycznego myślenia o rzeźbie, traktując ją jako zjawisko przestrzenne, sytuacyjne i zmienne. Interesowało go napięcie między materią, przestrzenią a percepcją. Sięgał po nietradycyjne materiały — korodujący metal, gumę, powietrze (m.in. dętki pojazdów) oraz dźwięk. Tworzył prace procesualne, angażujące odbiorcę sensorycznie
i emocjonalnie. Istotnym wątkiem tej twórczości była praca z pamięcią, traumą i doświadczeniem granicznym. Obecna w niej destrukcja nie była gestem negacji, lecz formą przestrogi.

Prezentacja serii prac z 1968 roku, poprzedzających, a być może w pewien sposób zapowiadających, przedwczesną śmierć artysty, jest jednym z ważniejszych projektów galerii Lisowski. Po niemal sześćdziesięciu latach, skatalogowane dotąd jako niezachowane, prace te złożyły się na wystawę opowiadającą o snach, emocjach i wewnętrznej destrukcji młodego twórcy.

Tytułowe „Fantazje pejzażowe” to seria rysunków na delikatnych fragmentach prującej się satyny. Subtelne kompozycje tuszem, formalnie odległe od rdzawych konstrukcji przestrzennych Morela,
w warstwie znaczeniowej pozostają z nimi głęboko spójne. Artysta łączył w nich elementy surrealizmu i poetyckiej abstrakcji, tworząc pejzaże oderwane od realnego świata — pełne kontrastów i napięć. Można je czytać jako zapis snów i stanów granicznych, wizualny ślad narastającego niepokoju i wewnętrznej degradacji. „Fantazje” rejestrują narastający lęk i stopniowe pogarszanie się kondycji psychicznej artysty. Tworzone na kruchym, podatnym na zniszczenie materiale, stają się nie tylko zapisem emocji, lecz także materialną metaforą rozpadu.

Na wystawie wykorzystano fotografie archiwalne ze zbiorów Pracowni Dokumentacji Sztuk Wizualnych XX i XXI wieku w Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk.

Specjalne podziękowania za pomoc w przygotowaniu wystawy dla: Aleksandry Jackowskiej
i Leszka Pudłowskiego, Anny Marii Leśniewskiej, Joli Goli i Muzeum ASP w Warszawie, Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk oraz partnera wystawy — Fundacji JMS.